W ramach serwisu winestory.pl stosujemy pliki cookies by umożliwić naszym Użytkownikom wygodne korzystanie z serwisu. Jeśli nie zmienisz ustawień dotyczących cookies w Twojej przeglądarce, będą one zapisywane na Twoim komputerze. W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia dotyczące cookies. Dowiedz się więcej w naszej Polityce Prywatności. X
INFOLINIA: (22) 720 66 26
Menu

MENU

Koszyk

0,00 zł

Telefon

(22) 720 66 26

Masz pytania?

Napisz do nas

sklep@winestory.pl


Napisz do nas!

Dostawa 24h

Darmowa dostawa

przy zamówieniu powyżej 200 zł lub odbiorze osobistym.

Jedzmy gęsinę!

Na Świętego Marcina najlepsza gęsina!

W ostatnich latach możemy zaobserwować całą inwazję nowych świąt, zwyczajów i na siłę wprowadzanych tradycji. Wiele z nich ma się nijak do naszej kultury i służy głównie celom handlowym. Zupełnie inaczej ma się sprawa lansowania gęsiny jako polskiego dania spożywanego w Święto Niepodległości. Z pozoru może się to wydawać bladą kalką jedzonego przez Amerykanów indyka w Święto Dziękczynienia. Tymczasem nie jest to absolutnie zwyczaj nowy, tylko przywrócenie starego, silnie zakorzenionego w Polsce obyczaju.

Dawniej przywiązywano znacznie większą wagę do postu. Post adwentowy zaczynał się aż 40 dni przed Bożym Narodzeniem. Łatwo zatem wyliczyć, że 11 listopada był ostatnią okazją do porządnego najedzenia się. Właśnie w ten dzień przygotowywano gęś, a dodatkową zaletą dania były gęsie kości. Na podstawie ich koloru próbowano przewidywać jak mroźna będzie zima.

Współcześnie wydajemy się być na gęsinę obrażeni. Jesteśmy jej największym i najbardziej szanowanym w Europie producentem i paradoksalnie najmniej jej jemy. Dość powiedzieć, że 95% polskiej gęsiny trafia na eksport. W kompleksy mogą nas wpędzić zwłaszcza Niemcy; gdy oni zjadają 18-20 tysięcy ton tego pysznego drobiu rocznie, my spożywamy zaledwie 700 ton. Być może wpływ na takie dysproporcje ma cena gęsiny, która rzeczywiście do najniższych nie należy. Pamiętać jednak należy, że jest to prawdziwa drobiowa arystokracja. Karmi się ją w sposób naturalny paszami zielonymi, a przez ostatnie trzy tygodnie życia owsem. Nie można więc porównywać jej w żaden sposób z masowo produkowanymi piersiami z kurczaka.

Argumentom jakościowym nie zawsze jednak udaje się wygrać z finansowymi. Podpowiem więc, że da się znacznie obniżyć koszty. Nie trzeba od razu kupować gęsiny w sklepach delikatesowych, w Kołudzie Wielkiej, gdzie mieści się słynna ferma gęsi, cała 5-kilogramowa gąska kosztuje zaledwie ok. 60 PLN.

Część osób omija gęsinę ze względu na jej dużą zawartość tłuszczu. I tu najlepiej kłania się nasza niewiedza. Gęsina zawiera zaledwie 3-5 % tłuszczu, jest więc znacznie chudsza od na przykład cielęciny, nie wspominając o 30% tłuszczu w wieprzowinie.

Skoro decydujemy się na podanie gęsi na stół w dniu Święta Niepodległości, nie może zabraknąć przy niej również wina. Gęś jest daniem dość uniwersalnym, pasuje do niego cały szereg win. Można podać silne, ciężkie aromatyczne białe, jak na przykład alzacki Gewurztraminer Grand Cru lub beczkowane Chardonnay z Kalifornii. Bardziej klasycznie będzie jednak ożenić gęś z winem czerwonym. Doskonałą propozycją mogą być atletycznie zbudowane wina z Piemontu - Barolo bądź Barbaresco. Wina niemal doskonałe z jedną, jedyną wadą - wygórowaną ceną. Najczęściej jednak podajemy gęsinę z winami powstałymi ze szczepu Pinot Noir. Decydując się na taki wybór mamy przed sobą całą paletę możliwości. Od typowych dla tej odmiany win z Burgundii, poprzez doskonałe Pinoty środkowoeuropejskie, aż po rodzime wina. Polska jest chyba najbardziej na północ wysuniętym przyczółkiem szczepu Pinot Noir. Warto to wykorzystać 11-ego listopada.